1 “This is the end for Babylon's gods!
Bel and Nebo once were worshiped,
but now they are loaded on donkeys,
a burden for the backs of tired animals.
2 The idols cannot save themselves;
they are captured and carried away.
This is the end for Babylon's gods!

3 “Listen to me, descendants of Jacob,
all who are left of my people.
I have cared for you from the time you were born.
4 I am your God and will take care of you
until you are old and your hair is gray.
I made you and will care for you;
I will give you help and rescue you.

5 “To whom will you compare me?” says the Lord.
“Is there anyone else like me?
6 People open their purses and pour out gold;
they weigh out silver on the scales.
They hire a goldsmith to make a god;
then they bow down and worship it.
7 They lift it to their shoulders and carry it;
they put it in place, and there it stands,
unable to move from where it is.
If any pray to it, it cannot answer
or save them from disaster.

8 “Remember this, you sinners;
consider what I have done.
9 Remember what happened long ago;
acknowledge that I alone am God
and that there is no one else like me.
10 From the beginning I predicted the outcome;
long ago I foretold what would happen.
I said that my plans would never fail,
that I would do everything I intended to do.
11 I am calling a man to come from the east;
he will swoop down like a hawk
and accomplish what I have planned.
I have spoken, and it will be done.

12 “Listen to me, you stubborn people
who think that victory is far away.
13 I am bringing the day of victory near—
it is not far away at all.
My triumph will not be delayed.
I will save Jerusalem
and bring honor to Israel there.”
1 Zachwiał się Bel, chyli się Nebo!
Ich bałwany znalazły się na grzbiecie zwierząt i bydła;
dawniej obnoszone przez was w pochodach,
a teraz włożone jako brzemię na zmęczone juczne bydło.
2 Pochylają się i uginają w kolanach wszystkie,
nie mogą uchronić ładunku;
one zaś same dostały się do niewoli.
3 Słuchajcie mnie, domu Jakuba
i cała resztko domu Izraela,
których noszę od urodzenia,
których piastuję od poczęcia!
4 Pozostanę ten sam aż do waszej starości
i aż do lat sędziwych będę was nosił;
Ja to uczyniłem i Ja będę nosił,
i Ja będę dźwigał i ratował.
5 Z kim mnie porównacie i z kim zestawicie
albo do kogo upodobnicie, abyśmy byli sobie równi?
6 Wysypują złoto z worka, a srebro ważą na szalach,
wynajmują złotnika, aby z tego zrobił bożka,
przed którym się pochylają i któremu pokłon oddają.
7 Biorą go na ramiona, noszą go i stawiają na swoim miejscu,
gdzie stoi i skąd się nie rusza,
a gdy się woła do niego, nie odpowiada,
nikogo nie może wyrwać z jego niedoli.
8 Pamiętajcie o tym i przyznajcie się do winy,
weźcie to do serca, wy odstępcy!
9 Wspomnijcie na sprawy dawne, odwieczne,
że Ja jestem Bogiem i nie ma innego,
jestem Bogiem i niema takiego jak Ja.
10 Ja od początku zwiastowałem to, co będzie,
i z dawna to, co jeszcze się nie stało.
Ja wypowiadam swój zamysł, i spełnia się on,
i dokonuję wszystkiego, czego chcę.
11 Przywołuję ze Wschodu ptaka drapieżnego,
a z ziemi dalekiej męża, który wykona mój zamysł;
jak powiedziałem, tak to wykonuję,
jak postanowiłem, tak to czynię.
12 Słuchajcie mnie, wy, ludzie zwątpiałego serca,
którzy jesteście dalecy od sprawiedliwości.
13 Przybliżyłem moją, sprawiedliwość, już nie jest daleko,
a moje zbawienie nie odwlecze się.
I udzielę na Syjonie zbawienia Izraelowi, chwale mojej.